Mama w wielkim mieście – 5 tricków dzięki którym udaje mi się znaleźć czas dla siebie!

Gdy zostałam mamą po raz pierwszy, postanowiłam być mamą idealną. Zapatrzona w pastelowe życie na obrazkach w mediach społecznościowych, postanowiłam,  że też taka będę! Będę sama opiekować się dzieckiem, gotować zdrowe obiadki i pilnować, by przypadkiem jakiś kłaczek nie pojawił się na dywanie. Widząc instamamy, które zawsze, ale to zawsze miały porządek w domu, uśmiechnięte dzieci i same wyglądały jak milion dolarów, popadałam w coraz większą frustrację. Okazało się, że dla mnie godzenie tego wszystkiego samej jest po prostu niemożliwe.

Od pierwszych dni, gdy urodził się Kubuś, miałam duże wsparcie w rodzinie, ale nie chciałam zwalać na kogoś mojego świętego obowiązku opieki nad dzieckiem. Przecież to ja i mój mąż zdecydowaliśmy się na rodzicielstwo, dlaczego mam obarczać tym dziadków?

I tak, z miesiąca na miesiąc, byłam coraz lepszą mamą i panią domu, ale zatraciłam gdzieś siebie. Nie miałam czasu na rozwijanie swoich zainteresowań, czytanie książek, czy chociażby czas dla dwojga z moim mężem. Frustracja narastała, a ja czułam się wypalona. To nie wpływało pozytywnie nie tylko na mnie, ale na całą moją rodzinę! W pewnym momencie, narodziła się we mnie złość: „Głupia babo! Nie możesz żyć wyłącznie dla innych!” Zrozumiałam, że potrzebuję pomocy.

Wcześniej uważałam, że powinnam udźwignąć to wszystko sama. I to był mój błąd…

Nie brałam pod uwagę, rodzic też potrzebuje czasu dla siebie, żeby o siebie zadbać. Nie przeszło mi też przez myśl, że opieka nad wnukami to dla moich rodziców przyjemność i czysta radość, a nie jakiś obowiązek!

Zaczynałam odkrywać, że korzystanie z pomocy najbliższych nie jest oznaką słabości, a przejawem miłości do nich i do samej siebie. Bo przecież wypoczęta i szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko! Z mężem też potrzebujemy mieć czas dla dwojga

Dziś, przy dwójce dzieci, organizuję sobie życie zupełnie inaczej i skwapliwie korzystam z uprzejmości osób trzecich, bez obwiniania siebie za to!

To i kilka innych małych zmian w naszym życiu pomogło mi, znaleźć chwilę dla siebie. Mam czas na swoje pasje i odprężające rytuały, a wszystko skutkuje tym, że jestem zrelaksowana i stałam się po prostu lepszą mamą.

5 tricków dzięki którym udaje mi się znaleźć czas dla siebie!

  1. Stworzenie listy TO DO W każdy weekend tworzę sobie listę rzeczy do zrobienia na tydzień. Bez ram czasowych i bez przymusu. Wypisuję sobie nawet najdrobniejsze czynności, jak ,,zrobić pranie”, i z satysfakcją patrzę, gdy w miarę upływu dni, lista się skraca. Każda wykreślona pozycja, podnosi mnie na duchu i pokazuje jak wiele już zrobiłam, dzięki czemu, mogę bez poczucia winy wykraść chwilę dla siebie 😉 A jeśli nie uda mi się wszystkiego zrobić? Nic nie szkodzi, przecież można przepisać pozycję na kolejny tydzień 😛 Najważniejsze, to nie czuć przymusu, przecież nic się nie stanie, jeśli lampka nocna jeszcze chwilę postoi na szafce, zamiast zawisnąć nad łóżkiem 😉 Więcej o sporządzaniu list, przecztasz u Pani Swojego Czasu
  2. Angażuję WSZYSTKICH domowników w sprawy domu. Łączy się to z kolejnym trickiem – zasadą „gruntowne sprzątanie raz w tygodniu”! Gdy patrzę na lustro, które nosi ślady miliona paluszków a nawet i języka pryskam tylko płynem do mycia szyb i daję Kubusiowi papierowe ręczniki. On z wielką radością ściera te ślady, dopytując tylko, Cy Jus? Jest to idealny sposób nauczenie dziecka samodzielności. Pomaga to też budować poczucie własnej wartości naszego dziecka. Zdajecie sobie pewnie sprawę z tego, że to lustro nigdy nie jest idealnie czyste, ale co tam, można się przejrzeć, a poziom zadowolenia z siebie mojego malucha osiąga maksimum.
  3. Nasza żelazna zasada! Gruntowne sprzątanie tylko raz w tygodniu, i zawsze w weekend, gdy jesteśmy wszyscy w domu. Nie wyobrażam sobie latać na szmacie 5 dni w tygodniu. Kto tak robi?! Może nie stosuję się do słów piosenki ,,Przewróciło się, niech leży. Cały luksus polega na tym, że nie muszę go podnosić. Będę się czasem potykał, ale nie muszę sprzątać”, ale nie oszukujmy się, przy dwójce dzieci, nie da się mieć w domu idealnego porządku i, gdy widzę bałagan, po prostu zamykam oczy i udaję, że go nie ma, a na wieczór staram się jako tako ogarnąć to pobojowisko.
  4. Noc jest moim sprzymierzeńcem. Wiele rzeczy, których nie udało mi się załatwić w ciągu dnia, robię po uśpieniu chłopców. Przyznam, że odkąd zasypiają wcześniej, jest mi o wiele łatwiej. Ale pamiętam czasy, gdy Kuba padał dopiero o 23.00, a ja dopiero wtedy siadałam do przelewów, czy obrabiania zdjęć.
  5. No i najważniejsze. Pozwól sobie pomóc. Dziecko ma przecież tatę, a także dziadków, dla których ogromną przyjemnością będzie, jeśli raz na jakiś czas poprosisz o zajęcie się maluchem.

Pamiętaj, że nie ma ideałów, a pojęcie idealna mama może oznaczać zupełnie coś innego, niż nam się wydaje.  Twoje dziecko będzie najbardziej szczęśliwe, gdy jego mama będzie uśmiechnięta i zadowolona z życia, a czas, który mu poświęca, będzie czasem na 100%, bez telefonu, bez laptopa czy telewizji w tle.

Dzięki tym kilku trikom, mam o wiele więcej wolności i spokoju ducha. Wiem jak pogodzić rodzicielstwo i Pozwalam sobie raz na jakiś czas wyskoczyć z dziewczynami na drinka, zakupy, czy spokojny spacer. Może Ty zdradzisz mi swoje sekrety, na czas dla siebie?

Może Ci się spodobać

4 komentarze

  1. Obseruwuję od dawna Twojego insta i bardzo podobają mi się ciuszki, ktore nosisz. tu chyba widzę brokatowe butki?? wrzucisz na insta?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *