Babcia? Niania? A może żłobek?

Koniec urlopu macierzyńskiego, wiąże się zazwyczaj z bardzo trudnymi decyzjami, dotyczącymi przyszłości naszego malucha. Chęć rozwoju osobistego, bądź potrzeby finansowe, często skłaniają młodą mamę do powrotu do pracy, a wtedy powstaje pytanie- co z dzieckiem?

Babcia? Niania? A może żłobek?

Babcia

Ogromny komfort mają osoby, których rodzice oferują się do opieki nad wnukiem. Wiadomo, że nikt nie da więcej miłości i nie poświęci się bardziej od Babci właśnie. Przecież podobno wnuki kocha się nawet mocniej, niż własne dzieci J Osoba bliska naszej rodzinie zna zwyczaje panujące w domu i możemy jej w pełni zaufać. Nie potrzebujemy referencji, nie musimy martwić się o jej przeszłość i doświadczenie. Możemy mieć pewność, że odda się w pełni temu zajęciu i nie będzie nas oszukiwać, ani robić czegoś kosztem wnuka, oraz, że nie porzuci pracy z dnia na dzień, gdy maluch zdąży się do niej przyzwyczaić, a nawet pokochać.

Oczywiście, rozwiązanie takie ma również swoje wady. Babcia nie jest pracownikiem, nie zastosujemy zatem argumentu „płacę- wymagam”. Ciężko będzie nam też zwrócić jej uwagę na zachowania, które naszym zdaniem są niewłaściwe, tak, by nie urazić uczuć bliskiej nam osoby. Babcia może rozpieszczać wnuka, bo „przecież babcia jest od tego”. Przeważnie, i podkreślę to jeszcze raz – przeważnie, Babcie mają lekko przestarzałe pojęcie o żywieniu, ubieraniu czy wychowywaniu dzieci oraz żelazny argument w stylu, że „przecież jej dzieci wyszły na ludzi, więc wie co robi”. Starsza osoba może również nie nadążać za pełnym energii maluchem, a próba nadążania za nim za wszelką cenę może później odbić się negatywnie na jej zdrowiu.

My, ze względu na brak „etatowej Babci” oraz osobiste życiowe wybory pt. ,,Nasze dzieci, nasz problem”, opcji numer jeden nie braliśmy pod uwagę.

Niania

Rozważaliśmy pomysł znalezienia osoby, zajmującej się Jakubem w domu.

W przypadku powodzenia, ogromnym plusem byłoby to, że dziecko nie zmieni swojego otoczenia. Mimo, iż będzie przebywać z obcą osobą, to we własnym domu i z własnymi zabawkami, a to da mu poczucie bezpieczeństwa.

Ale jak znaleźć nianię idealną? Taką, która wymyśla kreatywne zabawy, codziennie wychodzi na spacery, a w trakcie drzemki malucha, piecze ciasteczka?

Oczywiście najlepiej z polecenia. Pamiętajmy jednak, że każdy ma inne oczekiwania, i osoba, która w jednej rodzinie sprawdziła się idealnie, może mieć zupełnie inne podejście i metody wychowywania dzieci niż Ty i Twój partner. Tutaj przede wszystkim zaufaj intuicji, zazwyczaj jest ona najlepszym doradcą. Możesz oczywiście bawić się w inwigilowanie i ukryte kamery, ale najlepszym świadectwem niani będzie to, jak dziecko na nią reaguje. Mimo, że roczny maluch nie jest w stanie Ci nic powiedzieć, to znasz swoje dziecko, i na pewno po wyrazie jego twarzy poznasz, kiedy coś będzie nie w porządku. Jeśli znajdziesz osobę, którą zdecydujesz się zatrudnić, pamiętaj, aby jasno określić granice i zakres obowiązków. Sytuacje, w których nie ma jasno określonych zasad, zawsze pozostawiają miejsce na błędy, co może już na początku powodować niepotrzebny konflikt między Wami.

Największym minusem dobrej niani, jest niestety cena. Niejednokrotnie okazuje się, że jest to wydatek większy, niż zarobki wracającej do pracy młodej mamy.

Ze względów finansowych musieliśmy zrezygnować z tego pomysłu, pozostała więc opcja numer trzy…

Żłobek

Żłobek ma tę przewagę nad innymi formami opieki, że nasza pociecha przebywa stale wśród innych dzieci. Nikt nie jest lepszym motywatorem do nauki, niż rówieśnik. Jeśli Krzyś, Jaś i Franek robią już siusiu na nocnik to Ja też chcę! Kuba nauczył się tam bardzo wiele, od samodzielnego zasypiania po jedzenie sztućcami włącznie. Czujne ciocie zawsze reagowały, jeśli dziecko zaczynało robić coś źle, by nieprawidłowe zachowania nie weszły w nawyk. Bogactwo zajęć spowodowało rozwój fizyczny, emocjonalny, większe zainteresowanie muzyką i miłość do prac plastycznych. Wykwalifikowana kadra wykształtowała w nim od małego pozytywne cechy osobowości i walczyła z wadami charakteru.

Niestety to, co jest największą zaletą, jest zarazem największą wadą. Od zawsze wiadomo, że w dużych skupiskach ludzi łatwiej jest o infekcję. A w dużych skupiskach dzieci infekcje mnożą się w zastraszającym tempie. Dziecko jest cały czas narażone na przykre doświadczenia, związane z chorobami.

Każda z powyższych opcji ma swoje plusy i minusy. Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby mama mogła pozostać z dzieckiem w domu aż do wieku przedszkolnego. Ten czas pozwala na zbudowanie więzi między pokoleniami i przekazanie dziecku ogromu miłości, które w późniejszych latach skutkuje zaufaniem do rodziców oraz pewnością siebie u młodego człowieka.

Na taki luksus, jednak, rzadko kto może sobie pozwolić, a często mamy, świadome ciężaru pracy w opiece nad dzieckiem, wolą wrócić do pracy by ,,odpocząć’’ oraz wyrwać się z domu, by do końca nie zatracić poczucia własnej wartości.

Ja obecnie siedzę z dwójeczką w domu, ale pomału zbliża się ,,godzina zero”, i będę musiała ponownie stanąć przed tym trudnym wyborem. Jednakże teraz odpowiedzialność jest podwójna 😉

Jakie Wy macie doświadczenia? Którą z opcji wybraliście? A może istnieje jeszcze jakieś inne, cudowne rozwiązanie, na które nie wpadłam?

Może Ci się spodobać

2 komentarze

  1. Fajny tekst. My z mężem właśnie stoimy nad takim wyborem, na nianie właśnie nas nie stać, jest babcia.. Ale no wlasnie jest to osoba, która ma takie podejście że dziecko ma nie brudzic być grzeczne itd.. Gdy jeszcze mieszkaliśmy z tesciami to wmawiala mojej starszej córce że mi przeszkadza, córka bała się ubrudzic jak się już ubrudzila to wpadła w histeryczny płacz, teraz chodzi już do przedszkola ale młodsza córka zaraz kończy rok i myślę o pojsciu do pracy jednak nie chętnie chce zostawiać córkę pod opieką babci. Żłobek? Ok, obdzwonilismy 14 i nigdzie nie ma już miejsc a zapisy są na dwa lata do przodu.. No i ciężka sprawa..

    1. To jest właśnie paradoks. Opowiadają ile to matek nie wróciło do pracy po macierzyńskim i zwalają na 500+ a prawda jest taka, że rzadko kto ma taką MOŻLIWOŚĆ, żeby wrócić :/ Wiele z nas chciałoby pracować, ale zwyczajnie nas na to nie stać 🙁 Szczerze mówiąc, zamiast 500+, wolałabym dostać pewne miejsce w żłobku i przedszkolu! A co do babci… brak mi słów ;( Moja to w drugą stronę, chciałaby rozpieścić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *