Nasze podróże. Te małe i te duże.

walizka, pakowanie na wyjazd, podróż

 Jak wyglądały nasze wyjazdy bez dzieci?

Odkąd w naszej rodzinie pojawił się samochód, wspólnie z mężem odbyliśmy wiele mniejszych i większych podróży. Potrafiliśmy przejechać nawet kilkaset kilometrów, tylko po to, by przespacerować się w jakimś pięknym miejscu czy zjeść dobry obiad. I choć mi marzy się odrobina spontaniczności, a on musi mieć wcześniej wszystko wpisane do grafiku, zawsze udawało nam się pójść na kompromis i zorganizować wyjazd idealny.

A później?

Po narodzinach Kuby zrobiliśmy sobie dość długą przerwę od wakacji. Strachem napawała nas sama podróż, jak i to, w jaki sposób zorganizujemy sobie życie z noworodkiem w obcym miejscu.

Oczywiście życie szybko pokazało nam, jak bardzo się myliliśmy. Okazało się, że Jakub bardzo dzielnie znosi jazdę samochodem i przy odpowiedniej organizacji, wyjazd taki może być tak samo łatwy i przyjemny jak niegdyś, we dwójkę. Niemniej jednak, zaczynaliśmy od krótkich podróży, zakładając natychmiastowy powrót w razie potrzeby, zwiększając kolejnie odległość i czas przejazdu, jak również długość pobytu.

Więc jak to ugryźć?

Dobrze jest wszystko sobie zaplanować. Zadbajmy o to, by dzieciaczki przespały większą część podróży. Najlepiej wyjechać nocą bądź w godzinach prawdopodobnej drzemki. Warto również w głowie przeanalizować sobie co może się wydarzyć po drodze. W końcu Ty najlepiej znasz swoje dziecko i wiesz, czym może Cię ,,zaskoczyć”. Przygotuj się na najgorszy scenariusz i miej przygotowane rozwiązania na niektóre sytuacje ,,kryzysowe”. Sugeruję też doliczyć 20 minut postoju na każde dwie godziny jazdy. Samo wyjęcie dziecka z fotelika to jakieś 2 minuty, a wytłumaczenie mu, że musi do niego wsiąść z powrotem po zakończeniu ,,swoich spraw” to kolejnych 10 🙂

Upewnijmy się, czy miejsce, które wybraliśmy na wakacje, jest przyjazne rodzinom. Nie oczekuję, że w każdym hotelu, apartamencie, hostelu czy zajeździe deklarującym spełnienie tego warunku, ujrzymy zabezpieczone gniazdka, samoblokujące się drzwi i szuflady, brak wystających kantów mebli i anioła-stróża nieustannie unoszącego się nad naszym dzieckiem (… albo kilku aniołów), więc przysłowiowe oczy dookoła głowy powinny stanowić nasze obowiązkowe wyposażenie.

Dokąd tym razem?

Nasz wybór na najbliższą wycieczkę padł na Sopot. Zależało mi na tym, by mimo pory roku pojechać nad morze. Chłopcy mają problemy z układem oddechowym, stwierdziłam więc, że odrobina jodu dobrze im zrobi, oczyści górne drogi oddechowe i wzmocni ich odporność. Nie wyobrażam sobie jednak pchania podwójnego wózka po plaży, schodzenia z nim stromym zboczem lub, co gorsze, milionem drewnianych schodków niekoniecznie opatrzonych poręczą. Z tego powodu szukałam miejsca z deptakiem i w związku z tym przychylnym okiem spojrzałam na molo.

Hotel czy apartamenty?

Gdy już wybierzemy cel podróży, powstaje pytanie- hotel czy apartamenty? Jest to wybór bardzo indywidualny, w którym po za preferencjami pojawia się również kwestia ekonomiczna. Ze względu na dłuższy wyjazd, zdecydowaliśmy się na wynajęcie w pełni urządzonego mieszkania z kuchnią.

Na co zwrócić uwagę?

Jeśli jedziemy do hotelu, najlepiej wybrać taki, który oferuje specjalne menu dla dzieci. Udogodnieniem będzie kolorowa plastikowa zastawa czy foteliki do karmienia, których często jest jak na lekarstwo.

Ogromnym plusem będzie kącik malucha bądź plac zabaw, a ideałem –  animatorka, zajmująca się dziećmi. Jednym słowem wszystko, co pozwoli rodzicom na odrobinę nieuwagi.

Niezależnie czy wybraliśmy hotel czy apartamenty, kluczowym pytaniem jest- czy w budynku znajduje się winda. Nie wyobrażam sobie, transportowania chłopców między piętrami bez wózka, ani liczenia ilości stopni na klatce schodowej po kilkanaście razy dziennie.

Warto zainteresować się, czy w miejscu do którego jedziemy, w wyposażeniu znajdują się udogodnienia dla najmłodszych, takie jak łóżeczko dziecięce, wanienka czy fotelik do karmienia. Nawet jeśli nie ma takich informacji na stronie, dobrze jest napisać maila z zapytaniem. W moim wypadku potrzebne są aż dwa łóżeczka, więc muszę liczyć się z tym, że jedno jedzie z nami. Kolejną kwestią, którą zawsze egzekwuję, jest dodatkowy kosz na śmieci. Czemu nikt nie pomyśli o tym, że rodzina z dwójką maluchów produkuje NIECO więcej odpadów?!

Jeśli wybierzemy obiekt z basenem, ważnym aspektem, szczególnie zimą, jest to, czy zakwaterowanie jest w tym samym budynku co część basenowa. Wyjście na mróz z dopiero wykąpanym i wysuszonym maluchem najprawdopodobniej skończy się chorobą.

Pakowanie…

Po spakowaniu do bagażnika podwójnego wózka i łóżeczka turystycznego, miejsca zostaje naprawdę niewiele. Tu istotną rolę odgrywa wybór tego, co zabierzemy ze sobą. Najlepiej jest, gdy w miejscu, do którego się wybieramy, są dostępne ręczniki. Na ogół staram się zabierać ze sobą produkty najbardziej uniwersalne.

Kosmetyki, które możemy używać całą czwórką, czyli te od pierwszych dni życia. My uwielbiamy serię EMOTOPIC są to produkty do wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry. Ich dodatkowym atutem jest to, że mają pompki. Przy wiercącym się niemowlaku albo uciekającym dwulatku, możliwość wyciśnięcia i nałożenia kosmetyku jedną ręką jest zbawieniem 🙂

kosmetyki ekologiczne od pierwszego dnia życia

Kosmetyki Emotopic

Zawsze zabieram ze sobą dosyć rozbudowaną apteczkę. Pomijając lekarstwa i suplementy, które chłopcy przyjmują na stałe, lubię mieć ze sobą leki „na wszelki wypadek”, ponieważ muszę się nastawić na to, że w obcym mieście może nie być apteki czy szpitala. Zawsze mam więc ze sobą termometr, leki przeciwgorączkowe i starą, dobrą smectę. Nie zapominam też o plastrach, najlepiej z Garfielde’em, które w pojedynkę potrafią uśmierzyć nawet największy ból Jakuba 🙂

Miejsce oszczędzam na… pieluchach i mokrych chusteczkach. Biorę tylko tyle, by starczyło na podróż, z delikatnym zapasem. Naprawdę w dzisiejszych czasach, można je kupić w każdym sklepie na rogu, nie wspominając już o wszechobecnych ,,Biedronkach” czy ,,Rossmannach”.

babydream, pampers, babydove

Dla starszaka w podróż biorę nakładkę na toaletę. Układam ją na wierzchu w bagażniku, by mógł skorzystać na każdym postoju, bez konieczności wypakowywania całego majdanu.

Nie żal mi za to miejsca na ulubione kocyki i pościel dziecięcą. Lubię, gdy moje dzieciaki śpią w swoich ,,opakowaniach”.

kura babci dany, jednorożce, whoistherainbowmaster koc tkany, dziany, dzianiny

Kocyki dzianinowe Le Pampuch. O kocykach pisałam tutaj

Kocyk w jednorożce La Millou

Kura… od pewnego czasu stała się niemal członkiem rodziny. Dla Jakuba jest towarzyszką zabaw, dla mamy poduszką lub ,,zagłówkiem” w aucie. W podróż zazwyczaj rusza z nami tylko jedna, więc często toczymy o nią prawdziwe bitwy.

la millou, whoistherainbowmaster, jednorożce, la millou, lamillou

Kurka La Millou

Szumiś. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie pojechał z nami… Chyba szukałabym najbliższego sklepu z zabawkami, w którym jest dostępny.

Szumiś

Planowanie ubrań zaczynam już dwa tygodnie wcześniej, by mieć gwarancję, że rzeczy, które wybrałam są wyprane i tylko czekają by wskoczyć do walizki. Jest to ważne, ponieważ, aby zabrać ze sobą jak najmniej rzeczy, ubranka muszą pasować do siebie nawzajem.

Pamiętajcie koniecznie o dokumentach i książeczkach zdrowia dzieciaków. Dowody osobiste będą niezbędne przy wyjeździe za granicę. A książeczki… mam nadzieję, że nigdy nie będą potrzebne.

dokumenty

Przygotujmy się, że podróż może zająć więcej czasu niż zaplanowaliśmy. Zapewnijmy najmłodszym prowiant. Termos z gorącą wodą do sporządzenia mleka i słoiczki, a dla starszych suche, niebrudzące przekąski. Doskonale sprawdzą się mało wodniste owoce, pieczywo ryżowe czy kruche ciasteczka. Nie ryzykowałabym tubek z owocami. U nas zawsze kończy się to katastrofą.

Na koniec najważniejsze! Pozwólmy dzieciom spakować swój własny bagaż. Kuba zawsze sam wybiera zabawki, które z nami jadą. Pakuje je do swojego ukochanego plecaczka i pilnuje ich do końca podróży.

Plecak SkipHop

Pamiętajmy, że te wskazówki tyczą się wyłącznie wyjazdów krajowych i w dodatku samochodem. Jeśli wybieramy się za granicę, dodatkową trudnością może być nieznajomość języka oraz marek produktów dziecięcych dostępnych w tamtejszych sklepach.

Wierzę jednak, że warto jest wyjeżdżać, odpoczywać, przybywać całą rodziną z dala od domu. Daje nam to chwile wytchnienia i możliwość za tym naszym domem się stęsknić, a naszym dzieciom na ich wczesnym etapie rozwoju wpaja określone, przez nas akceptowalne wzorce zachowań.

Follow my blog with Bloglovin

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *